Książka – Idea i Fragment – Wpis 2

Dzisiaj mam dla Ciebie kolejny fragment książki nad którą pracuję w wolnych chwilach, wszelkie opinie i spostrzeżenia mile widziane.

Wcześniejszy fragment znajdziesz pod tym LINK-iem.

Sebastian “Rahim” Salbert – Pasażer


Mroczny pasażer ze mną jedzie
Siedzi, obok choć tyle pustych siedzeń
Zagubiony jak słowa w eterze
Jeśli nie widzisz spróbuj spojrzeć szerzej

Jaka jest definicja tęsknoty? Czy jest to odczuwalny brak po stracie kogoś bliskiego? Brak możliwości, kontynuowania wspólnych rozmów, milczenia, chwil radości i smutku?

Prawdopodobnie każdy ma swoją definicję, zwykle ulega ona zmianom w mniejszy lub większy sposób w zależności od okoliczności i doświadczeń życiowych.

Pogoda jak na środek czerwca nie rozpieszczała, podmuchom wiatru towarzyszył lekki deszcz. Dzień wcześniej meteorolodzy prognozowali blisko 20 stopni, jednak dzisiaj temperatura odczuwalna przynajmniej przez Krzyśka była bliżej 0.

Stał sam jeden, wokół “skał pamięci”, napisów wyrytych w granitach i kamieniu, żeby pamięć o ludziach tych wielkich i tych całkiem normalnych nigdy nie minęła. Szklisto czarne granity, przeplatały się z jasnym marmurem, złote lub białe litery budujące imiona czy epitafia, mieszały się z datami dając wspólny obraz, krótkiej historii danej osoby. Gdzieniegdzie tliły się płomienie wewnątrz zniczy, w paru miejscach widać było świeżo złożone kwiaty … Cmentarz, nawet przy tak niekorzystnej aurze jaka panowała tego dnia, miał swój urok.

Młody mężczyzna, stał nad jednym z grobów, zadając sobie w głowie te same co zwykle pytania:

  • Dlaczego Twoja opowieść zakończyła się w tak niezrozumiały sposób? Czy mogłem coś zrobić, powiedzieć, co mogłoby zmienić zakończenie?

Kolejny grób, całkiem nieopodal, te same pytania … brak odpowiedzi. Czy gdyby padła odpowiedź, byłoby to coś co chciałby usłyszeć?

Parę osób odwiedzających swoich bliskich, dostrzegało młodego chłopaka stojącego nad jednym z nagrobków, dla większości był on tylko szumem, wśród ich własnych myśli. Pozostali przez moment zastanawiali się nad jego historią, nieobecne oczy, lekko przygarbiona postawa, z twarzy podobny zupełnie do nikogo, jaki jest jego cel w tym miejscu? Czy szuka tego samego co ja, ukojenia smutku, chwili refleksji i cichego monologu z bliskimi?

Parę osób na jednym cmentarzu, w małym mieście gdzieś w Polsce, przy markotnej pogodzie. Wszyscy różni, a jednak tacy sami…

  • Po co mi opowiadasz tą historię? – spytał spokojnym tonem Belial
  • Myślę, że znasz odpowiedź – odpowiedział Krzysiek patrząc w bezkres nocy za oknem jego pokoju
  • Dużo zakładasz, nie prościej zwyczajnie wytłumaczyć – odparował Belial
  • Przychodzisz do mnie, w środku nocy, siadasz na moim ulubionym fotelu, zadajesz z dupy pytania oczekując wyczerpującej i sensownej odpowiedzi… Żeby zrozumieć czym dla mnie jest miłość, musisz poznać tęsknotę i smutek.

Bieszczady są piękne, szczególnie w słoneczne, bezwietrzne dni. Trasa wiodła go przez Halicz do Połoniny Caryńskiej, miarowe kroki, wspaniały krajobraz, praktycznie pusty szlak, czego chcieć więcej … wewnętrznego spokoju.

Tego Krzyśkowi brakowało najbardziej, wyjazd w góry, miał być odpoczynkiem psychicznym i chwilą na refleksje. Jednak im dłużej szedł, tym więcej myśli pojawiało się w jego głowie, od tych trywialnych – Po co mi to chodzenie po górach? – po tej trudniejszej z którymi chciał się zmierzyć – Jak pogodzić się ze stratą bliskich, czy śmierć to tylko początek?

Metalowy krzyż na szczycie Halicza, przypominał nieustannie o kłębiących się w głowie myślach, jedynym ukojeniem była dobra pogoda i brak mgły, co pozwalało podziwiać wspaniałą panoramę Bieszczad. Gołym okiem można było dostrzec Tarnicę, Bukowę Berdo i kolejny przystanek jego podróży Połoninę Caryńską.

Wracając myślami do lat w których oba groby były puste, jedna rzecz była pewna – traktowanie rzeczy bardzo ulotnych za coś oczywistego co nigdy się nie skończy – błąd.

Zdrowie, radość, uśmiech, każde dobre słowo. Przecież to normalne, nie ma w tym nic nadzwyczajnego, po co zwracać na takie rzeczy uwagę, po co cieszyć się z takich błahostek. Cieszmy się jak “siądzie” 4 w Lotto …

Szlak prowadził stromą ścieżką w dół, tylko po to by za chwilę na powrót wznieść się w górę.

Kurwa … – pomyślał Krzysiek, i wbrew pozorom nie chodziło o wymagający odcinek trasy – gdzie ja miałem oczy, dlaczego nie potrafiłem docenić, dziękować, być wdzięcznym za tak proste i naturalne gesty …

Tęsknota, smutek, żal, złość to chyba normalne uczucia po stracie bliskich osób, dlaczego nie radość, wiara, wdzięczność za czas spędzony z daną osobą – myślał.

Przed oczami miał fragmenty chwil i sytuacji z bliskimi, niektóre zachowały się w pamięci inne były obrazem zapamiętanym ze zdjęć. Ulotne chwile i jedno pytanie – co ja wtedy czułem?

Radość ze spotkania, złość bo “musiał” oderwać się od innych rzeczy, miłość? Nie miał jednoznacznej odpowiedzi, ale dokładnie wiedział za czym tęskni …


I tak to wygląda, powolutku małymi krokami, czasem z większą, czasem z mniejszą weną.

Za jakiś czas kolejny fragment.

Dzięki,

Krzysiek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *